Bałtyk zaczyna się w gminie. Jak ekspertki AWOŚ uszczelniają gospodarkę wodno-ściekową
Bałtyk dusi się od toksycznych sinic. Winne są w dużej mierze nieszczelne szamba, nielegalne zrzuty i brak systemowej kontroli w polskich gminach. Ten gigantyczny kryzys z sukcesem pomagają dziś rozwiązywać ekspertki z Agencji Wspierania Ochrony Środowiska (AWOŚ), łącząc wiedzę środowiskową, prawo, technologię i zarządzanie zmianą.
Problem, który zaczyna się na lądzie
Kiedy podczas urlopu na plaży wita nas czerwona flaga, a morska woda przypomina zieloną zupę, winy zazwyczaj szukamy w naturze. Prawda jest jednak brutalna: problem niszczycielskich zakwitów sinic zaczyna się setki kilometrów w głębi lądu – w naszych rodzinnych miejscowościach, nieszczelnych szambach, nielegalnych zrzutach i braku odpowiedniej kontroli posesji.
Najnowszy raport AWOŚ i Fundacji Race For The Baltic „Ścieki a Bałtyk i wody w Polsce” ujawnia dane, obok których żaden włodarz, przedstawiciel oczyszczalni ścieków ani mieszkaniec nie może przejść obojętnie. Dokument stał się ważnym głosem w debacie o stanie polskich wód.
Raport został szeroko omówiony i cytowany przez: Onet.pl, PortalSamorzadowy.pl, EcoEkonomia.pl, PRoto, GospodarkaMorska.pl, ZielonaGospodarka.pl oraz National Geographic Polska.
Luka wielkości ponad 100 tysięcy basenów olimpijskich
Według szacunków Agencji Wspierania Ochrony Środowiska, opartych na danych GUS, w 2024 roku odebrano około 45 mln m³ nieczystości ciekłych, podczas gdy ich szacowana ilość powinna wynieść około 252 mln m³. Oznacza to lukę blisko 207 mln m³. Innymi słowy: około 82 proc. nieczystości ciekłych z systemów indywidualnych nie trafiło do oczyszczalni i mogło zostać odprowadzone do środowiska bez oczyszczenia.
Mówimy tu o astronomicznej ilości odpowiadającej objętości ponad 100 tysięcy basenów olimpijskich, wylewanych rokrocznie do wód i gruntów. Raport przywołuje również dane pokazujące skalę presji Polski na ekosystem Bałtyku: nasz kraj generuje 50 proc. azotu i 72 proc. fosforu odprowadzanych do rzek w zlewisku Morza Bałtyckiego oraz odpowiada za około 35 proc. ładunku fosforu trafiającego ostatecznie do morza.
To właśnie nadmiar azotu i fosforu napędza eutrofizację – gwałtowny rozwój glonów i sinic, zużywanie tlenu oraz powstawanie martwych stref. Około jednej piątej głębokiego dna Morza Bałtyckiego stanowią dziś obszary pozbawione tlenu i widocznego życia.
Gmina w centrum odpowiedzialności
Gminy prowadzą ewidencję zbiorników bezodpływowych i przydomowych oczyszczalni, planują kontrole, weryfikują umowy i dowody wywozu oraz przygotowują sprawozdania. W praktyce zadania te bywają rozproszone pomiędzy różne wydziały, papierowe dokumenty, arkusze kalkulacyjne i niepołączone rejestry.
Braki kadrowe i finansowe nie zmniejszają odpowiedzialności. Przeciwnie – im mniej osób obsługuje proces, tym większe znaczenie ma uporządkowany obieg informacji. Bez rzetelnych danych trudno ustalić, które nieruchomości wymagają kontroli, czy częstotliwość wywozu odpowiada zużyciu wody i gdzie powstaje ryzyko nielegalnego zrzutu.
„Zarządzanie środowiskiem wymaga długofalowego spojrzenia, empatii wobec przyszłych pokoleń, ale i bezkompromisowości. Od lat zrzuty z nieszczelnych szamb traktuje się jak zło konieczne, a brak kontroli tłumaczy brakami kadrowymi. My mówimy: dość. Dajemy samorządom gotowe rozwiązania, by mogły chronić swoje wody i budżet” – mówi Helena Goderska.
Dane zamiast papieru
Za operacyjnym porządkowaniem tych procesów stoi między innymi platforma Aquarius. Według danych AWOŚ system działa już w ponad 640 gminach, a Agencja współpracowała z ponad 1700 klientami z sektora samorządowego i wodno-kanalizacyjnego.
Aquarius porządkuje ewidencję nieruchomości nieskanalizowanych, rejestruje odbiory nieczystości, wspiera planowanie kontroli, generowanie alertów i sprawozdań oraz umożliwia weryfikację każdego wywozu w czasie rzeczywistym. AWOŚ wskazuje, że automatyzacja może ograniczyć od 80 do 90 proc. najbardziej czasochłonnej pracy ręcznej urzędników.
Najważniejsza zmiana nie polega jednak na zastąpieniu papierowego formularza ekranem komputera. Chodzi o zbudowanie jednego, spójnego łańcucha danych: od mieszkańca i firmy asenizacyjnej, przez stację zlewną i oczyszczalnię, po urząd gminy. Dzięki temu samorząd szybciej wychwytuje niezgodności, kieruje kontrole tam, gdzie ryzyko jest największe, i może wykazać, że realnie wykonuje swoje obowiązki.
Technologia działa tylko wtedy, gdy wspiera ludzi
Ekspertki AWOŚ wiedzą, że system klasy SaaS nie obroni się sam. Urzędnicy nie kupują technologii dla technologii – potrzebują rozwiązania ich codziennych problemów. Dlatego wdrożenie obejmuje nie tylko narzędzie, lecz także wsparcie prawne, szkolenia, komunikację z mieszkańcami i firmami asenizacyjnymi oraz pomoc w uporządkowaniu procedur.
To podejście pokazuje szerszą zmianę w relacji pomiędzy biznesem technologicznym a sektorem publicznym. Nowoczesna gmina nie potrzebuje kolejnego programu. Potrzebuje systemu, który zmniejsza liczbę ręcznych czynności, porządkuje odpowiedzialność, zwiększa przejrzystość rynku i dostarcza danych potrzebnych do podejmowania decyzji.
„Musimy zrozumieć, że nasz klient ma bardzo dużo obowiązków i obawia się zmian. Kiedy wdrażamy system Aquarius, dążymy do tego, aby zapewnić mu wsparcie podczas całego procesu – od aspektów prawnych, przez szkolenia, po komunikację z mieszkańcami i firmami asenizacyjnymi” – podkreśla Beata Bejma.
Kobiety, które budują most między prawem, technologią i samorządem
Helena Goderska i Beata Bejma reprezentują dwa uzupełniające się wymiary przywództwa. Helena Goderska, Dyrektor Biura Realizacji Projektów AWOŚ i autorka raportu „Ścieki a Bałtyk i wody w Polsce”, przekłada dane środowiskowe i wymagania prawne na strategie możliwe do wdrożenia przez samorządy.
Beata Bejma, Dyrektor Zarządzający i Pełnomocnik Zarządu AWOŚ, odpowiada za zarządzanie skalą działań, wdrożenia oraz współpracę z klientami publicznymi. Ich doświadczenie pokazuje, że skuteczność nie wynika wyłącznie z wiedzy eksperckiej ani z samej technologii. Powstaje na styku kompetencji merytorycznych, zarządzania zmianą i umiejętności budowania zaufania.
„Nowoczesne zarządzanie w ekobiznesie to ciągłe balansowanie między twardym project managementem a empatią. Naszym zadaniem jest budowanie mostów między problemami systemowymi a technologią, która może je rozwiązać” – mówi Beata Bejma.
Czysty Bałtyk zaczyna się właśnie tutaj
Samorządy nie rozwiążą problemu eutrofizacji Bałtyku samodzielnie. Mogą jednak uporządkować ten fragment systemu, za który odpowiadają: ewidencję nieruchomości, kontrolę wywozów, współpracę z oczyszczalniami i firmami asenizacyjnymi oraz komunikację z mieszkańcami.
Każdy legalnie odebrany i oczyszczony metr sześcienny ścieków oznacza mniejsze ryzyko dla lokalnych wód. Każdy pełny rejestr i dobrze zaplanowana kontrola wzmacniają wiarygodność gminy. A każdy proces oparty na danych zamiast na domysłach zwiększa zdolność samorządu do podejmowania odpowiedzialnych decyzji.
Nie czekaj, aż systemowe uchybienia staną się problemem środowiskowym, finansowym i wizerunkowym. Czysty Bałtyk zaczyna się w gminie – od danych, procedur i decyzji.



Opublikuj komentarz