Urszula Krawczyk

kobieta fizyk

Urszula Krawczyk – Prezes New Technology Association, pomysłodawczyni i organizatorka Akademii Kobiet Skutecznych oraz plebiscytu Skuteczna Kobieta Roku 2020. Z wykształcenia fizyk. Prywatnie szczęśliwa żona, matka dwójki dorosłych dzieci. Opowiada nam o swojej pracy, pasjach i dlaczego zorganizowała Akademię Kobiet Skutecznych.

– Kobieta fizyk. To nie jest najczęściej wybierany przez kobiety kierunek nauki? Jak do tego doszło, że zainteresowała się Pani fizyką?

Przygoda z fizyką zaczęła się od pierwszej lekcji fizyki jeszcze w szkole podstawowej. I trwała przez wiele lat. Wówczas zafascynowało mnie, że nauczycielka postawiła pytanie, dlaczego coś działa i pokazała odpowiedź w prostym eksperymencie. A ja lubiłam pytać „dlaczego?”A jeszcze bardziej lubiłam rozumieć odpowiedzi. Matematyka i fizyka były dla mnie prostsze niż historia. Zdecydowałam się  na Wydział Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego i przez pewien czas byłam jedyną studentką na blisko czterdziestu kolegów z roku. Po obronie pracy magisterskiej, podjęłam pracę w Polskiej Akademii Nauk i zajęłam się badaniami nad technologią budowy ogniw słonecznych. To był początek lat dziewięćdziesiątych. Kierunek moich badań był dla naszego transformującego się kraju zupełnie abstrakcyjny. To tak jakbym dzisiaj prowadziła badania nad warunkami życia w tropikach i proponowała stosować je na co dzień. Niejeden by się zapytał „Widzi tu Pani jakieś tropiki?” Wyjechałam do Francji na Uniwersytet Aix de Provance w Marsylii, gdzie mogłam kontynuować badania i miałam perspektywy uzyskania tytułu doktora. Z przyczyn rodzinnych wróciłam do Polski, gdzie badania nad ogniwami słonecznymi wciąż traktowane były jako niepoważne i nieprzydatne. Zaczęłam szukać innego pomysłu na życie, próbowałam sił w różnych branżach. W końcu trafiłam do przemysłu włókienniczego i dostałam zadanie skomputeryzowania całej fabryki. Od tego zaczęła się moja nowa przygoda z IT, która trwa z małymi przerwami do dzisiaj.

– A skąd pomysł na Akademię Kobiet Skutecznych?

Akademia Kobiet Skutecznych jest wzorowana na zorganizowanym przeze mnie Klubie 847. W skrócie – raz w miesiącu, o godzinie 8:47 śniadanie w restauracji Belwedere(?) z udziałem ówczesnych osobistości ze świata IT. Przez kilka lat wymieniano doświadczenia, poglądy, nawiązywano bliższe relacje  – ale ani słowa o technologii. Wielu jego członków miało coraz większy wpływ na rozwój IT w Polsce.

Drugim powodem był program Expotencial People of Microsoft. Z blisko 60 tysięcy pracowników Microsoftu, uznanych za kluczowych dla firmy, wybrano do programu 72 dwie osoby ( w tym mnie i jeszcze jedną kobietę ). Wyjątkowe w tym programie było podzielenie nas na  7-osobowe zespoły międzynarodowe i zrobiono wszystko, abyśmy się zaprzyjaźnili. Poddano nas specjalnemu programowi szkoleń, prowadzonych przez wykładowców MBA z Harvardu i innych uznanych szkól biznesu. Z moją „paczką z Microsoft” mam kontakty do dzisiaj. Ostatnio miałam przyjemność gratulować jednemu z przyjaciół odznaczenia nadanego przez króla Hiszpanii. Wszyscy pokazaliśmy, że rzeczywiście mamy potencjał.

Akademia Kobiet Skutecznych wspiera i dostarcza wiedzy dla szeroko pojętego rozwoju. Widzi wyzwania i pole do działania wszędzie tam gdzie można pokazać kobiety, które w swoich środowiskach, firmach skutecznie spełniają swoje role i osiągają swoje cele. Chcemy pokazać  kobietom, że szklane sufity można i należy usuwać. Organizuje regularne spotkania jej członkiń, które, pozostając przyjaciółkami, tworzą elitarną grupę wpływów. Akademia jest kontynuatorką Klubu Kobiet Skutecznych, powołanego przeze mnie w 2015 roku. Członkostwa w Akademii nie można wykupić. To my zapraszamy wybrane osoby do naszego grona. Aby zostać przyjętym do naszego grona należy przedstawić swój pomysł na wkład w realizację misji Akademii i plan na wspieranie jej działań. Łatwo nas rozpoznać po znaczku czerwonej szpilki.

– Czy Akademia to tylko kobiety?

Z nazwy można by było wywnioskować, że tak. Ale razem z Akademią, na tych samych zasadach i wzorach powstało Bractwo Kawalerów Czerwonej Szpilki. Panowie, poza tym że wspierają nas, mają swoje programy i sposoby działania. W tym roku ruszają z poważnym programem „Prostata Bez Wstydu” promującym profilaktykę badań, pozwalających na wczesne wykrywanie raka prostaty. Prawdę powiedziawszy, do pracy w męskim środowisku jestem bardziej przyzwyczajona niż do zespołów kobiecych. To zaczęło się jeszcze w okresie edukacji na Uniwersytecie a i branża IT w tamtych czasach nie była tak sfeminizowana jak dzisiaj. Czy w CISCO, czy w Microsofcie kobiety były wyjątkami, a wśród klientów i firm partnerskich na stanowiskach menadżerskich było podobnie. Dzisiaj wygląda to inaczej.

– Co jest dla Pani ważne w pracy?

Zawsze zależało mi, aby moja praca miała sens, inspirowała i wnosiła coś nowego do otaczającego nas świata. Pogodzenie roli matki i pracy w korporacji nie było i nadal nie jest łatwe. Zawsze energii dodawało mi poczucie, że to, co robię ma sens i jest potrzebne. W 2001 roku otrzymałam specjalną nagrodę od Billa Gates’a za wyniki mojej pracy. W 2003 roku pod auspicjami Microsoftu i CISCO prowadziłam program ITeraz Europa, który miał za zadanie pomóc pozyskać samorządom lokalnym fundusze przedakcesyjne na informatyzację administracji. Zaczęliśmy pracować nad e-Administrację, która w ostatnich miesiącach pandemii odegrała tak ważna rolę w życiu każdego z nas, ale początki nie były takie radosne.                                                                                                                                                Przy pracy nad tym projektem zainteresowałam się środkami unijnymi i w 2009 roku założyłam spółkę, która przez 3 lata pozyskała dla mikro przedsiębiorstw ponad 15 milionów złotych ze środków Unijnych. Daliśmy tym firmom możliwość realizacji wymarzonych projektów. Równolegle, jako licencjonowany trener firmy FranklinCovey, prowadziłam szkolenia z rozwoju osobistego i kompetencji menadżerskich. W moich szkoleniach wzięło udział ponad 3000 osób. Dzielenie się doświadczeniem i wiedzą z innymi jest dla mnie bardzo ważne. Dzisiaj pozyskujemy fundusze unijne na ciekawe projekty, na badania i rozwój z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. W pewnym sensie wróciłam do korzeni – do fotowoltaiki. Z wykorzystaniem szwajcarskich środków finansujemy instalacje fotowoltaiczne dla firm w jedynym w kraju systemie „Fotowoltaika w abonamencie”.

– Pani kariera zawodowa jest bogata w zmiany i nowe wyzwania. Nie brakuje Pani stabilizacji?

Nie brakuje. Uważam, że jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana. Nie boję się wyzwań i zaczynania od nowa. Wielokrotnie zmieniałam miejsce zamieszkania. Mieszkałam w Londynie, Marsylii, Krakowie, Bielsku-Białej, Zamościu, Warszawie teraz mieszkam na mazowieckiej wsi. Kilka miesięcy temu zaczął się zupełnie nowy okres w moim życiu prywatnym – po raz drugi wyszłam za mąż, zmieniłam nazwisko.

– Czy poza pracą ma Pani jeszcze czas na pasje i zainteresowania? Co Pani robi jak nie pracuje?

Ja właściwie nie wiem, kiedy nie pracuję. Ale nie tylko praca sprawia mi przyjemność. Lubię podróże. Pandemia trochę mi uprzykrza życie pod tym względem, ale mam czas na planowanie wypraw jak już będzie „po”. Jednym z ostatnich krajów które zwiedzałam był Izrael. Myślę że teraz kolej na Jordanię. Najbardziej jednak zapadły mi w pamięć piesza wyprawa do Santiago de Compostella i wejście na koronę głównego krateru Etny. Z zapałem fotografuję i podobno mam do tego talent. Ale prawdziwą i największą moją miłością są książki. Czytam bardzo dużo. Z tego czytania napisałam nawet własną. W 2007 roku wydałam „Inne drzewo”, historię 20 lat życia kobiety opisanej w listach do matki. Nakład się wyczerpał; teraz pracuję nad drugą częścią i tłumaczeniem na język rosyjski. Myślę jednak, że żaden projekt zawodowy, ani żadna nagroda czy sukces, nie dały mi tyle satysfakcji i poczucia dumy, jak bycie mamą i widok moich dzieci, dzisiaj już dorosłych, żyjących swoim własnym życiem, realizujących swoje marzenia.

Rozmawiała Barbara Kuszycka

 

Like this article?

Share on facebook
Share
Share on linkedin
Share

Leave a comment